niedziela, 1 września 2013

Rozdział IV

    Rano obudziła mnie skakająca po łóżku Nikola. Była uśmiechnięta i cała promieniała ze szczęścia. Złapała mnie za rękę i próbowała ściągnąć z łóżka. Ja półprzytomna podniosłam głowę do góry i po chwili znowu padłam twarzą na poduszkę.
•Nika, która godzina?•mamrotałam zaspana.
•Śobie źobać.•pokazała mi język.
•Zaraz cię uduszę. Rodzice już wstali?
•Tat! Juź jeśt śjadańko! Oć do naś!•szarpała moją ręką.
•Kochanie idź na dół, a ja za chwilę zejdę, dobrze?
•Dobźe.•już pobiegła w kierunku drzwi i nagle się zatrzymała gdy ja usiadłam na łóżku.•Misia?•zaczęła niepewnie.
•Co tam skarbie?
•Teńśkniłam źa tobą.•podeszła smutna, a oczy jej się zaszkliły.•Nje źośtawiaj mnie nidy więcej!
•Nikuś..•mocno ją do siebie przytuliłam, a w gardle nagle pojawił mi się dziwny "ścisk".
•Tio ja pójdę ci źjobić śjadańko, a ti zajaź pśijć.
    Mała pobiegła na dół, a ja zwlekłam się z łóżka i biorąc pierwszą koszulkę z torby poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, przebrałam się i wyprostowałam włosy. Na koniec pomalowałam rzęsy i zeszłam na dół.
•Cześć.•weszłam uśmiechnięta do kuchni.
    Zaczęłam się rozglądać po kuchni, w której nic się nie zmieniło po tylu miesiącach. Wszystko nowoczesne i co się z tym wiąże..drogie. Ja byłam już przyzwyczajona do takiego życia, ale bałam się o małą. Wiedziałam, że jak pójdzie do szkoły to dzieci zaczną wykorzystywać to, że jest bogata (a raczej rodzice są bogaci)..No chyba, że mają zamiar wysłać ją do prywatnego przedszkola. Na razie Nikola traktuje to jako zabawę, więc o tyle dobrze..No tak, normalna rodzina to nie jest na pewno (mimo, że bardzo się starają, żeby tak było), bo mama piosenkarka, a tata biznesmen. Na szczęście moi rodzice nie należą do tej części ludzi, którzy mają "gdzieś" swoją rodzinę i myślą tylko o pracy. Tata zawsze wszystko planuje wszystko tak, żeby cała rodzina była zadowolona, a mama...mamy praca nie pozwala zbytnio na to, aby planować wszystko tak, żeby rodzina była zadowolona, bo wyjazdy w trasę i koncerty nie pozwalają na to. Za to zawsze jeździmy na jej koncerty i od razu po nich mamy swoje pokoje w hotelu gdzie jest mama.
    Gdy usiadłam obok Niki przy stole zauważyłam na lodówce różne rysunki poprzyklejane magnesami, a na parapecie obok stołu moje puchary i nagrody MVP jeszcze z czasów jak grałam w siatkówkę. Podeszłam bliżej lodówki i zauważyłam rysunek, który przyciągnął moją uwagę.
•Nikuś kochanie kto to?•zdziwiłam się, gdy na rysunku zauważyłam małą dziewczynkę (podejrzewałam, że to moja siostra), a obok wysoki mężczyzna, który trzyma ją za rękę. Obok nich stał jeszcze duży kremowy (tu akurat wpadał w żółto-kremowy) pies.
•Nio..Ja, Majej i..•wymieniała, a gdy już miała mówić kim jest ten mężczyzna spojrzała na mamę i zamilkła.
•O co chodzi? Kim on jest? On coś zrobił małej?•przestraszyłam się.
•Zwariowałaś?!•zaczęła się śmiać mama.•Siadajcie do stołu. Śniadanie już gotowe.
    Przed nami "pojawił się" duży talerz z naleśnikami. Mała na widok jedzenia aż podskoczyła. Nie zdziwiłyśmy się, bo doskonale wiedziałyśmy dlaczego. Nikola była niejadkiem, ale gdy usłyszała, że mama robi naleśniki to radosna chodzi cały dzień.
•No to z czym byście chciały te naleśniki..?•uśmiechała się pod nosem mama, bo dobrze wiedziała z czym.
•Nuteja! Nuteja!!
•Z nutellą? No nie wiem..•zartowała mama.
•Tat ź niteją i bańanem!•cały czas cieszyła się mała.
    Oczywiście chwilę potem na stole pojawiły się naleśniki z tym co chciała mała. Ta potrawa to już tradycja u nas w domu. Zawsze ją jemy na śniadanie w weekend, a najczęściej w sobotę.
•Cześć i smacznego.•usłyszałam za sobą radosny głos taty.
•Cześć i dzięki.•odpowiedziałam, a mała po mnie powtórzyła.
•Proszę, proszę..Wróciła do domu i już jej w głowie Skra, a dokładniej nie jaki pan..hmm..Winiarski.•zaczął żartować tata.
•Do mnie to?•zdziwiłam się, i podniosłam głos.
•A kto ma takie nazwisko na plecach?•spojrzałam na koszulkę, którą mam na sobie i się okazało, że tata ma rację.
•To przez przypadek...Za chwilę ją wywalę do śmieci. Możemy skończyć ten temat?•powiedziałam szybko i od nowa wzięłam się za jedzenie.
•Co?!•tym razem zdziwił się tata.•Jessy słyszałaś? Ona powiedziała sowo "przypadek"?
•Najwyraźniej...Tylko jest jeden mały problem kochanie.•spojrzała na mnie mama.•Ty nie wierzysz w przypadek.
•Czepiacie się..A wy to..•zaczęłam mówić, ale coś mi się przypomniało.
    Spojrzałam podejrzanie na rodziców,  potem na lodówkę, później na Nikole, a na końcu na swoją koszulkę. Wyobrażam sobie jak głupio to musiało wyglądać, ale nie panowałam nad tym. Podeszłam do lodówki wzięłam rysunek, na którym był TEN mężczyzna i wróciłam na swoje miejsce.
•Co on tu robi?!•prawie krzyknęłam.•Pytam co on tu robi?! Nie chciałyście powiedzieć kto to jest, bo doskonale wiedziałyście, że się zdenerwuję.
•Majka uspokój się, bo małą wystraszysz. A co do rysunku...Mała rysuje to co jej się podoba i nikt jej tego nie zabroni.
•Nikola kto to jest?•pokazałam na mężczyznę, żeby upewnić się, że to ON.
•To Misiek..•powiedziała cichutko, ale usłyszałam i zrobiło mi się słabo.
    W środku czułam dziwne uczucie..fale gorąca, wszystko mi wariowało, ale na zewnątrz nie dawałam tego po sobie poznać. Gdy czułam jak napływają mi łzy do oczy wyszłam z kuchni i pobiegłam do swojego pokoju na górę. Od razu zamknęłam za sobą drzwi, ale usłyszałam Marley'a, który próbował wejść do pokoju. Skamlał, więc wstałam i przekręciłam klucz w drzwiach tak żeby sobie otworzył. Łapami nacisnął na klamkę i drzwi były już uchylone. Wszedł niepewnie i usiadł na przeciwko mnie. Nie chciałam go wyrzucać, bo go kochałam, ale...Właśnie było "ale"...Dostałam go od NIEGO.  Razem się nim opiekowaliśmy, bawiliśmy się z nim, wyprowadzaliśmy na spacery, jeździliśmy z nim do lekarza..Kiedyś śmialiśmy się, że "jest naszym dzieckiem". Własnie dlatego nie byłam pewna czy w tym momencie to był dobry pomysł, żeby Marley przyszedł do mnie. Gdy patrzyłam na pupila wszystko wracało, ale postanowiłam, że on nie może obrywać za to, że nam nie wyszło.
•Marley? Chodź! Wskakuj.•zawołałam psa klepiąc ręką w łóżko.
    On po chwili był już obok mnie. Wtuliłam się w niego, a łzy spłynęły mi po policzku. Wstałam i włączyłam płytę w radiu, a po chwili byłam z powrotem na łóżku. Nawet nie wiem kiedy usnęłam..
•Maja? Majka?•usłyszałam nad sobą głos mamy.
•Co jest? Coś się stało?•przetarłam oczy zaspana.
•Nie nic...Tylko..•mówiła niepewnie mama.
•Tylko co? No powiedz. Budziłaś mnie tylko po to, żeby..•mamrotałam zaspana, ale w połowie mi mama przerwała.
•Dzisiaj wieczorem przychodzą do nas na kolację Michał i jego rodzice.•powiedziała szybko, żebym jej nie przerwała, a gdy to usłyszałam nie mogłam wydusić z siebie słowa.
•Co?!•krzyknęłam z niedowierzaniem.•Żartujesz, prawda?!
•Są ciekawi jak sobie radzisz na studiach. Nie powinnaś się dziwić..Przecież miałaś wspaniały kontakt z nimi.
•Ok. Mamo, ale zrozum wreszcie, że to minęło. Po co on tu przychodzi?!•bezradna próbowałam to jakoś wycofać.•Nie mogę być na tej kolacji..Pójdę do Polly.
•Majka..Obiecałam im, że będziesz.•przytuliła mnie i pocałowała we włosy.
•Jak zwykle...Nie interesuje cię moje zdanie tylko innych.
•Kochanie to nieprawda..Przecież zawsze pytam o twoje zdanie, a teraz...Oni zadzwonili i zapytali czy mamy wolny wieczór. To co miałam powiedzieć " tak mamy wolny wieczór, ale Majka nie chce widzieć Michała, więc lepiej nie przychodźcie"?
•Ok. Wygrałaś..•uśmiechnęłam się lekko pod nosem.
•Kocham cię słoneczko.•przytuliła mnie do siebie i pocałowała we włosy, a mnie zamurowało.
•Też cię kocham..•wymamrotałam.
•Co jest? Coś nie tak powiedziałam?... O cholera..•mówiła moja mama o po chwili ją oświeciło.•Przepraszam..Zapomniałam.
•Nic się nie stało.•wymusiłam uśmiech i mocno się przytuliłam do mamy.
•To co? Szykujemy kolację?
•Oczywiście.•uśmiechnęłam się, tym razem szczerze i zeszłyśmy na dół.
    Gdy weszłyśmy do kuchni wzięłyśmy się za przyrządzanie przystawki. Zdecydowałyśmy się na włoską. Gdy przystawka już była gotowa, zaczęłyśmy robić kolację. Nikola razem z tatą usilnie próbowali wziąć się za deser, ale im to nie wychodziło..
•Nikuś może idź się pobaw z Marley'em, a my dokończymy z mamą, co ty na to?•nie mogłam powstrzymać śmiechu jak grzebała w misce z lodami i wlewała tam czekoladę.
•Nje! Ja śćę pomuć!
•Ok. To poczekaj pomożesz mi w przygotowaniu deseru dla ciebie, a później się weźmiemy za desery dla dorosłych, dobrze?•kucnęłam przed nią uśmiechnięta.
    Uwielbiałam gotować. Zawsze jeśli miałam taką okazję to pomagałam mamie w przygotowaniu obiadu czy kolacji ( a występowało to rzadko, bo przeważnie gotowała nam Sophie). Sophie była naszą gosposią, a raczej dla małej to taką ciocią, która się nią opiekowała, gotowała jak rodzice nie mieli czasu. Akurat wtedy w domu jej nie było bo wyjechała na święta do USA i miała wrócić dopiero w nowym roku.
•Mamuś dasz sobie radę, to ja bym wzięła się za desery?
•No jasne.•uśmiechnęła się.•Nikuś, a ciebie proszę, żeby da czekolada lub lody z twojego deseru nie wylądowały na ścianie, ok? Nie mam zamiaru znowu malować ścian.
•Dobźe mamusiu.•cieszyła się mała.
    Wzięłam się za przyrządzanie deseru małej...Tak ona była bardzo pomocna...
•Nikuś podasz mi czekoladę? Zrobimy ci ozdoby na talerzu.•mówiłam zajęta nakładaniem lodów na talerz.
•Tat! Juź idę.•powiedziała, a po chwili usłyszałam tylko, że coś szklanego upadło na płytki.
•Aha..?•spojrzałam na nią znudzoną miną.•Święto by było gdybyś czegoś nie potłukła, no nie?
•Nikola znowu?!•usłyszałam głos mamy z salonu.
•Własnie..•dodałam.•Ok Nika nic się nie stało, ale pomóż mi to posprzątać.
    Szybko sprzątnęłam z wielką pomocą Nikoli, która..patrzyła. Po godzinie wszystko było gotowe, więc miałam trochę czasu, żeby pooglądać telewizję. Szczerze mówiąc bałam się tego spotkania. Coś w środku mi mówiło, że to zły pomysł, żeby się z nim spotkać.
•Majka, a co ty tu jeszcze robisz?•z zamyślenia wyrwała mnie mama.
•Co? A która godzina?
•W pół do szóstej. Idź się przebieraj, bo zaraz przyjdą. Szybko!•śmiała się ze mnie mama, a jak już wstałam znudzona..Zaczęła mnie łaskotać i dostałam klapsa w tyłek.
•Odwdzięczę się!•spiorunowałam ją wzrokiem, a ona pokazała mi język.
    Gdy doszłam do pokoju od razu skierowałam się do łazienki. Gdy się wykąpałam założyłam na siebie ręcznik i wyszłam przeszukać szafę. Gdy już doprałam odpowiedni komplet ubrałam się i poszłam do pokoju Nikoli. Jej wybrałyśmy..
Stój Nikoli
 
•I jak? Może być ten komplet?•patrzyłam na nią uśmiechnięta.
•Tat! Dziętuje Misia.•przytuliła mnie uśmiechając się szeroko.
•No to teraz szybko trzeba się ubrać.
    Pomogłam się Nikoli ubrać, a później poszłam do siebie do pokoju założyć buty. Gdy już je wiązałam zadzwonił dzwonek.
•Otworzę!•zeszłam powoli po schodach oddychając szybko. Odetchnęłam i otworzyłam drzwi.
•Cześć Majuś.•uśmiechnęła się pani Grażyna i mnie przytuliła, a po niej pan Jurek.
•Dzień dobry.•uśmiechnęłam się, ale w głowie siedział mi brak. Nie chciałam pytać dlaczego go nie ma, więc zachowywałam się jak zawsze.•Zapraszam dalej. Rodzice już czekają.
    Przywitali się i usiedli do stołu. Ja poszłam zadzwonić do Pauliny. Jej głos praktycznie zawsze na mnie działał jak miałam jakiś problem lub sytuacje podobne do tej. Dzwoniłam do niej i od razu mi to pomagało. Oczywiście denerwowałam się np. jak zdawałam prawo jazdy, ale gdy z nią porozmawiałam, uspokoiłam się trochę.
•No hej laska!•usłyszałam radosny głos Polly.
•Cześć..•wymamrotałam.•Dzwonię, bo..
•Coś się stało? Mów!
•Przyjechał...Po 3 latach znowu wrócił do polski.•mówiłam i czułam jak do oczu napływają mi łzy.
•Co? Ej Miśka co się dzieje?•po głosie Poli było słychać, że się lekko wystraszyła.
•Co się dzieje? To się dzieje, że nie wiem co robić! On wrócił i własnie w tej chwili jego rodzice sobie siedzą jakby nigdy nic z moimi przy stole i świetnie się dogadują!
•Czy ty mówisz o..•wymamrotała.
•Tak!  Mówię o osobie, którą traktowałyśmy jak przyjaciela. Spędzaliśmy razem każdą wolną chwilę. Dzięki niemu pokochałyśmy taki sport jak siatkówka..No i co najgorsze..Jak nas zostawił bez słowa! Nawet się nie odezwał gdzie jest, dlaczego nic nam nie powiedział! Przez niego miesiącami zadreczałam się, że o może ja coś nie tak zrobiłam..
•Co?! Ale..•wymamrotała Paulina.•Zaraz będę.
•Dzięki. Kocham cię siostrzyczko.•powiedziałam się rozłączyłam.
    Poszłam do łazienki poprawić makijaż, który się rozmazał przez łzy, a gdy wychodziłam usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam szybko po schodach, bo sądziłam, że to Polly. "Po co ona dzwoni? Zawsze wchodzi normalnie.."-myślałam.
•Dzięki, że..•zaczęłam otwierając drzwi, ale po chwili zaniemówiłam. Stałam jak wryta w ziemie...
-----------------------------------------------------------------------
No to jest następny rozdział :) Komentujcie czy wam się podobał lub wręcz przeciwnie..:)
Kolejny już niedługo :p

sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdział III

Hej :) Zapraszam do czytania :) Mam nadzieję, że się będzie podobało :p Miłego czytania :p 


 
 Od samego rana się szykowaliśmy. Gdy szykowałam nam jedzenie na drogę ktoś zadzwonił do drzwi. Otworzyła Paulina i po chwili weszła znudzona do kuchni.
•Twój chłoptaś do ciebie. Idź tam, bo ja nie mogę przebywać z nim więcej niż kilka minut.
•Ale ty głupia jesteś.•śmiałam się z niej.•I to nie jest mój chłoptaś.
    Wyszłam uśmiechnięta na korytarz i się okazało, że nikogo tam nie ma. Nie wiedziałam co się dzieje, bo miał tu stać Kuba.
•Polly możesz mi coś wyjaśnić?! Gdzie on jest?!
•A kto powiedział, że go wpuściłam?
    No tak jasne..Paulina jako, że "go uwielbia" nie wpuściła go do domu. Otworzyłam drzwi i się przywitałam. Wyjaśniłam, że dzisiaj wyjeżdżamy i dlaczego.
•Szkoda, że mnie tu zostawiasz..•objął mnie w pasie.
•Przecież możesz do mnie przyjechać, co za problem.•uśmiechnęłam się do niego i lekko odsunęłam.
•To może byśmy poszli na spacer pożegnalny?
•Hmm..no jasne. Bardzo dobra myśl. To wejdź ja tylko skoczę po torebkę i zaraz jestem z powrotem.
    Gdy już miałam torebkę i byłam gotowa wyszliśmy informując oczywiście Paulinę. To było jasne, że zadowolona nie była, ale jakoś musiała to znieść. Szliśmy chodnikiem i Kuba przypomniał sobie, że musi pójść do sklepu po papierosy.
•Nie wiem co jest takiego fajnego w paleniu. Idź ja poczekam..Nie chce mi się wchodzić do sklepu.
•Ok. To za chwilę jestem z powrotem.
    Stałam i czekałam zmarznięta. "Ile można kupować głupie papierosy"-myślałam. Wtedy drzwi się otworzyły. Niestety nie wyszedł z nich Kuba..Chłopak, który wyszedł chyba mnie nie zauważył i wpadł centralnie na mnie. Odrzuciło mnie do tyłu, ale on mnie złapał.
•Przepraszam..Gdzie ja mam oczy.•tłumaczył lekko się uśmiechając.
•Nic się nie stało. W końcu też mnie uratowałeś.•odwzajemniłam uśmiech.
    Wtedy nasze oczy się spotkały. To był ON. Nie widziałam nic po za niebieskimi tęczówkami. Tą chwilę przerwał Kuba wychodzący ze sklepu. Dopiero wtedy mogłam się uważnie przyjrzeć mężczyźnie, który mnie potrącił. Był Wysoki..Bardzo wysoki..Brunet no i oczy, o których już wspomniałam. Oczywiście wiedziałam kto to jest, dlatego nie odezwałam się więcej do niego.
•Kto to jest?•podszedł i zaczął mnie obejmować.
•Przestań..•odsunęłam się od Kuby.•Nie obejmuj mnie słyszysz?!•odwróciłam się przodem do niego i szepnęłam zdenerwowana.
•Majka możemy już iść?•zrobił znudzoną minę.
   Odwróciłam się, ale jego już nie było. Wszystko przez Kubę. Byłam na niego zła. Przez cały czas zagadywał, ale ja miałam przed oczami twarz.Musiałam uważać, bo gdy przed oczami pojawiła się JEGO twarz to od razu się potykałam i robiło mi się słabo. Tak było w tej chwili..
•Ej co jest? Wszystko ok?•złapał mnie gdy się potknęłam.
•Tak wszystko ok. Trochę mi się w głowie kręci.•skłamałam.•Możemy już wracać?
•Jeśli chcesz..
     Po kilkunastu minutach byliśmy z powrotem. Pożegnałam się z Kubą i weszłam do mieszkania. Polly i Dugi byli już gotowi, więc ostatni raz sprawdziliśmy czy wszystko po wyłączane i wyszliśmy. Po zapakowaniu bagaży ruszyliśmy. Ja siedziałam na tyle (a raczej leżałam, bo miałam dużo miejsca dla siebie), a Paulina z Douglasem z przodu. Paulina tradycyjnie zaczęła stały temat gdy tylko ruszyliśmy..
•I co chciał twój kochaś?•mamrotała przeglądając płyty z piosenkami.
•To nie jest mój kochaś..•odpowiedziałam znudzona nie odrywając oczu z telefonu.
•No to co chciał?•nie odpuszczała.
•Dugi masz ciekawską dziewczynę.•powiedziałam po angielsku śmiejąc się.
•A ty przyjaciółkę..A przepraszam siostrę.
•Majka odpowiesz mi dzisiaj?!
•No pożegnać się chciał, co w tym dziwnego? Nie rozumiem dlaczego go nie lubisz.
•Bo wiem jaki jest. Możesz udawać, ale na pewno już się do ciebie dobierał.•powiedziała po polsku, żeby Douglas nie zrozumiał, ale miała pecha.
    Wtedy się wkurzył i czekał czy to prawda. Gdybym powiedziała prawdę..Zawróciłby i pojechał do niego, a potem..wiadomo.
•Dugi przestań jej odbija ostatnio i głupoty gada. Polly!!•nagle wpadła mi do głowy jedna myśl.•Nie mamy żadnych prezentów dla rodziców i małej! Musimy gdzieś kupić. Sama dobrze wiesz, że to jest ważne.
•Cholera. Faktycznie.
    Zatrzymaliśmy się przed centrum handlowym i szybko weszliśmy do środka. Nie wiedziałam gdzie się kierować, bo dość duże było to centrum. Chodziliśmy tak aż w pewnym momencie zauważyłam..śliczne zabawki dla dzieci. Podeszłam bliżej i uśmiech sam pojawił się na mojej twarzy. Zauważyłam śliczną maskotkę w barwach ulubionego zespołu siatkarskiego rodziny. Oczywiście od razu weszłam i kupiłam, a gdy wychodziłam w sklepie po drugiej stronie zauważyłam śliczne rowerki. Tylko miałam problem, bo jak zwykle nie wiedziałam, który wybrać.

    Zadzwoniłam po Paulinę, ale ona też nie wiedziała, który najładniejszy, więc..Ja kupiłam dwa i Paulina dwa. Wiem, że to głupi pomysł, ale też wiedziałam, że Nikolka wybierze sobie te, które będą jej się najbardziej podobały, a inne oddamy komu innemu. No tanie nie były, ale czego się nie robi dla siostry :) . Później szukaliśmy czegoś dla rodziców.Dla naszych mam szukałyśmy jakichś ładnych toreb. Dla Kai (Pauliny mamy) wybrałyśmy kremową torbę , a dla Jesy (mojej mamy) torbę z jej ulubionymi kolorami. Oczywiście to wystarczyć nie mogło..Zaszłyśmy do sklepu z biżuterią "W.Kruk" i postanowiłyśmy, że jeszcze naszym mamom kupimy komplet biżuterii.
Komplet dla mojej mamy

Komplet dla Pauliny mamy


   











    Gdy już miałyśmy prezenty dla Jessy, Kai i Nikoli to ruszyłyśmy po prezenty dla naszych ojców. Nie wiedziałyśmy za bardzo co możemy im kupić, więc tutaj Dugi doskonale się przydał. Douglas miał masę pomysłów, ale ja musiałam chwilę pomyśleć i wtedy przypomniałam sobie pewną rzecz..Przecież mój tata ma kolekcję win. Postanowiłam, że wejdę do sklepu z jakimiś dobrymi winami. Pola z Dugim poszli szukać prezentu dla Krzyśka, a ja szukałam dla swojego taty. Weszłam do sklepu z winami i zaczęłam się rozglądać.
•Dzień dobry. Mogę w czymś pomóc?•podeszła do mnie starsza kobieta.
•Dzień dobry. Nie dziękuję. Na razie oglądam.•uśmiechnęłam się, a ona to odwzajemniła.
    Bo kilku minutach zdecydowałam się..Podeszłam do lady, zapłaciłam za wino  i poszłam w kierunku sklepu, w którym była Polly. Kupowała zegarek, więc też kupiłam swojemu tacie i chrzestnemu. Jak bym miała policzyć ile wydałam..To chyba bym się załamała, ale i tak zostało mi bardzo bardzo dużo tak jak Polly. Kupiłyśmy trzy zegarki, a sprzedawczyni ledwo co oddychała ze zdziwienia. Dugi też sobie kupił, bo jak on to powiedział "dobra okazja". No nie wiem czy 7,200 zł to "dobra okazja", ale jeśli mogliśmy sobie pozwolić.. :D.
Zegarek dla mojego taty.
Zegarek dla Pauliny taty.
Zegarek dla chrzestnego. 


    Gdy już wszystko mieliśmy wróciliśmy do samochodu. Tam oglądałyśmy to co zakupiłyśmy, bo jak zawsze dla siebie też musiałyśmy coś kupić. Reszta drogi minęła szybko i jak zwykle wesoło. Śpiewaliśmy, wygłupialiśmy się i opowiadaliśmy różne historie. Jak zajechaliśmy pod nasz dom (bliźniak) od razu usłyszałyśmy pisk Nikoli. Wybiegła radosna i od razu wskoczyła mi na ręce.
•Cześć kochanie! Uważaj, bo mnie udusisz.•śmiałam się.•Tęskniłaś?
•Tat! Bajdźo, bajdźo teńśknijam!•piszczałą i mnie przytulała.
•Uciekaj do domu, bo się przeziębisz i nie pójdziemy na spacer później.
•Nje! Nje pśeźębie się.•uśmiechała się szeroko gdy ją postawiłam na ziemi.
•A ze mną to się nie przywitasz?•wyszła zza samochodu uśmiechnięta Paulina.
•Polly!!•piszcząc podbiegła do Pauliny.
    Właśnie dlatego tak mówimy wszyscy na Paulinę. Nikola malutkiego zaczęła na nią tak mówić, a na mnie "Misia", więc wszyscy też się przyzwyczaili i na nas tak zaczęli mówić. Gdy Douglas wyszedł zza samochodu po wyjęciu wszystkich bagaży Nikolka stała i się patrzyła. Po prostu..Wtedy wyszli rodzice i zaczęli się przyglądać jak się zachowa mała. No tak..Nie widziała go od momentu jak myliśmy w Londynie u Douglas'a w odwiedzinach. Było to jakieś pół roku temu. Sądziłam, że się zawstydzi i go nie pozna jednak się pomyliłam. Podbiegła do niego i mocno go do siebie przytuliła. Później zaczęliśmy się witać ze wszystkimi. Poszliśmy do domu i zaczęliśmy rozmawiać. Zjedliśmy obiadokolację i gdy już rodzice Polly mieli się zbierać do siebie musiałyśmy ich zatrzymać.
•Kaja poczekajcie!•zawołałam w ostatniej chwili.•Chodźcie jeszcze na chwilę. Mamy coś dla was wszystkich.
    Wtedy zaczęłyśmy rozdawać prezenty. Nasze mamy oczywiście od razu się popłakały ze szczęścia i zaczęły nas całować. Nasi ojcowie też zaczęli nas przytulać o całować po policzkach. Tylko mała stała i coraz bardziej robiła się smutna, bo nie wyciągałyśmy nic dla niej.
•No to teraz dla naszego słoneczka. Dla naszej Nikusi..•kucnęłam przed nią i dałam jej maskotkę.
•Dziętuje.•uśmiechnęła się lekko i mnie przytuliła.
•Kochanie nie tak szybko.•zaczęłyśmy się śmiać gdy chciała odejść.
•Ode mnie taki dodatek jak i od Misi. Proszę..•wyjęła zza siebie koszulkę skry i pszczółkę.
•Dziętuje.•przytuliła nas do siebie.
•No to teraz..prezent główny.•uśmiechnęłyśmy się szeroko z Polly do siebie.
    Słychać było otwierane drzwi wtedy ruszyłyśmy na korytarz, a tam...Stało cztery rowerki, a obok nich Dugi. Mała stała i niepewnie się rozglądała.
•Śmiało. To dla ciebie. Wybierz sobie te, które ci się najbardziej podobają.•uśmiechnęłam się szeroko.
    Mała zaczęła skakać, tańczyć, piszczeć jak nigdy. Rodzice stali przytulając się pod ścianą i nie wierzyli własnym oczom. Mała wariowała i chciała od razu iść pojeździć. Dobrze, że mamy halę treningową, bo tam mogła śmiało jeździć. Gdy już wszyscy trochę ochłonęli to się pożegnaliśmy z rodzicami Polly i z para zakochanych. Zostałam z rodzicami i małą. Siedliśmy przed telewizorem i zaczęliśmy oglądać filmy, ale za bardzo się nie dało, więc włączyłam muzykę i rozmawialiśmy. Gdy już zrobiło się późno poszłam się wykąpać. Przeprałam się w piżamę i się położyłam. Włączyłam laptopa i zaczęłam przeglądać czy jest coś ciekawego w internecie. Włączałam sobie filmiki o siatkówce i oglądałam. Po jakimś czasie przyszła do mnie Nika.
•A co ty tu jeszcze robisz? Nie możesz zasnąć?
•Nje mogę. Misia moge ź tiobą śpać?
•Jasne kochanie. Szybko wchodź pod kołderkę.•uśmiechnęłam się.
    Oglądałyśmy filmiki aż w pewnym momencie mała zasnęła. Wyłączyłam laptopa, zgasiłam światło i położyłam się spać.
-----------------------------------------------
No to jest kolejny rozdział :) Mam nadzieję, że nie jest aż tak zły :p  Przepraszam jeśli gdzieś (gdzie nie powinny) wystąpiły błędy :)

wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział II

    Kilka tygodni później...
    Ten ranek nie należał do tych miłych i tym podobnych. Głowa mi pękała z bólu, oczy miałam podkrążone i byłam niewyspana. Wszystko dlatego, że w nocy nie mogłam spać. Całom noc kręciłam się i zasnąć nie mogłam. Ledwo co stojąc na nogach poszłam pod prysznic. Chłodna woda obmyła moje ciało i dobrze mi to zrobiło. Już w lepszym stanie wyszłam do pokoju się ubrać. 

Komplet z bluzą Dugiego, który mi ją dał.
    Nałożyłam lekki makijaż, uczesałam włosy i poszłam do kuchni. "Zakochana para" jeszcze spała, więc wzięłam się za przygotowanie śniadania. Gdy już siadłam przy stole i miałam jeść, zaczął dzwonić mój telefon.
•Tak?
•Cześć córciu. Obudziłam cię?•usłyszałam głos mamy w telefonie.
•Nie..Już od dawna nie śpię. A coś się stało? Coś z tatą, Nikolą?•mówiłam poważna.
•Nie z nimi wszystko ok..
•Marley'owi się coś stało?•aż pisnęłam.
•Właśnie..Tylko nie histeryzuj. Masz teraz czas żeby przyjechać do Bełchatowa?
•Mamo co się stało? Powiedz mi!
•Marley wygrał konkurs..haha córuś nic się nie stało tylko chcieliśmy żebyś była na finale.
    Wtedy do kuchni weszła Paulina. Od razu usiadła koło mnie. Ja na twarzy miałam uśmiech od ucha do ucha. Pola cały czas dopytywała o co chodzi, ale po chwili nie wytrzymała.
•Hej. To ja Polly.
•...
•Ok. To jutro przyjeżdżamy. Pa Jessy!
    Jessy to moja mama. Jest ona amerykanką. Jak byłam malutka to mieszkaliśmy w Londynie, ale przeprowadziliśmy się tu, bo babcia była w ciężkim stanie. Stąd też przyjaźń z Douglasem. Od małego się kumplowaliśmy jak mieszkałam w Londynie i tak już pozostało.
     Gdy wstał Douglas poszliśmy na spacer. Było fajnie, jak zawsze w ich towarzystwie. Robiliśmy sobie zdjęcia, rzucaliśmy się śniegiem, jeździliśmy na łyżwach..Byłam wykończona. Nie miałam już siły na nic.
•To co wracamy? Musimy się spakować jak chcesz jechać do Bełka.•zaczęła Pola siadając obok mnie na ławce.
•No idziemy się pakować. A Dugi jedzie z nami tak?
•Oczywiście, a jak nie będzie chciał to go siłą zaciągniemy.•zaczęłyśmy się śmiać.
•Ja zaciągać siła?•wtedy już kompletnie zaczęłyśmy się śmiać. Wróciłyśmy do rozmowy po angielsku.
    W domu spakowałyśmy się i leżąc na kanapie jadłyśmy pizze, którą zamówiła Pola. Dugi podobno miał wracać do Londynu, bo już mu zaplanowali role to kilku filmów.
•Na prawdę nie możesz jechać chociaż na kilka dni z nami? Wiesz jak moja mama by się ucieszyła..
•Ok. Pogadam z nimi i spróbuję coś załatwić.•wstał i szukał czyjegoś numeru.
•A jak już wstałeś..•pokazałam na stolik przed nami, na którym znajdowało się pudełko po pizzy.
•Ta jasne..Wykorzystujecie mnie!
•Też cie kochamy!•powiedziałyśmy równo i zaczęłyśmy się śmiać.
    Poszedł wyrzucić śmieci do kosza i za jakieś 10 minut wrócił uśmiechnięty. Okazało się, że zdjęcia do filmu zostały przełożone i miał jeszcze tydzień wolnego. Inaczej mówiąc..mógł z nami jechać :D.
•No to pakuj się!•uśmiechnęłam się szeroko.
    Gdy Douglas się pakował my sobie oglądałyśmy telewizje, ale ja w ogóle nie mogłam się skupić. Już od dłuższego czasu rozmyślałam o Pauliny płycie. Nie chciałam, żeby taki głos poszedł na marne.
•Polly?•zaczęłam niepewnie.•Naprawdę nie chcesz wydać tej płyty?
•Znowu ten sam temat?•zrobiła znudzoną minę.
•Posłuchaj...Muszę co coś powiedzieć..Tylko nie zacznij się wydzierać.
•Co jest?
•Wiem ile razy stawiałaś na swoim i zdanie innych co, do niektórych spraw cię nie obchodzi, ale...Tym razem popełniłabyś błąd. Postanowiłam, że ci pomogę i przy okazji sprawdzę czy to co mówisz... że ta płyta się do niczego nie nadaje, to prawda.
•Co?!•aż pisnęła.•Co ty zrobiłaś?
•Zaniosłam twoją płytę do studia radiowego..
•Co?!•zdenerwowała się i wstała z miejsca.•Majka prosiłam cię, żebyś dała spokój, tak?!
•Zanim mnie zabijesz możesz wysłuchać do końca?
•Ok. Już wiem czego się spodziewać.."Ta płyta nie nadaje się do niczego, te piosenki, wokal..katastrofa"..•mamrotałam.
•Chcieli puścić twoje piosenki w radiu i telewizji..•szybko powiedziałam urywając jej przy tym w połowie zdania.
•Aa..aa..ll..ee..•zaczęła się jąkać i była w szoku. Nie była w stanie wypowiedzieć słowa.
•Nie musisz mi dziękować.•pokazałam jej język i szeroko się uśmiechnęłam.•Douglas?!
    Gdy Dugi wszedł do pokoju i opowiedziałam mu o wszystkim też nie mógł uwierzyć. Jego reakcja była kompletnie inna..Zaczął się cieszyć, podniósł Polly na ręce i zrobił kilka obrotów w okół własnej osi. Gdy trochę ochłonęli obydwoje pokazałam im potwierdzenie i umowę. Paulina miała się do nich zgłosić jak tylko przeczyta. Oczywiście o tej godzinie już, nie mogła, ale od razu postanowiła, ze z samego rana się zgłosi. Jeszce chwilę pooglądaliśmy telewizji, a później poszliśmy do swoich pokoi (a raczej Pola z Dugi do swojego wspólnego).
------------------------------------
Witam ponownie :p
http://ask.fm/Cicha12 - jeśli macie pytania piszcie tu lub w komentarzu :)
Jeśli pojawiły się jakieś błedy to przepraszam :)

piątek, 26 lipca 2013

Rozdział I

  Listopad  
     Siedziałyśmy w parku i rozmawiałyśmy. To miejsce gdzie wtedy byłyśmy..było nasze-moje i Pauliny. Było to miejsce, gdzie chodziłyśmy jak miałyśmy jakieś problemy, sprawdziany lub  chciałyśmy odpocząć od reszty ludzi. Było tam pięknie..Jeziorko, drzewka, które wtedy były pokryte śniegiem..
•Jak ja kocham tutaj przychodzić..•położyłam się na ławce, a głowę oparłam o Pauliny kolana.
•Nasze miejsce gdzie możemy się schować przed innymi. Nasze gniazdko..Mam nadzieję, że nie przyprowadzisz tu tego twojego chłoptasia..•zaczęła stały temat.
•Nie wiem dlaczego ty go tak nie lubisz. Daj mu szansę, a jak go poznasz lepiej to zmienisz zdanie.
•Hym..dlaczego go nie lubię? Jest chamski, myśli tylko o sobie, wszystko inne ma w dupie, a ciebie traktuje jak służącą. Nie zasługuje na ciebie. Co ty w nim widzisz?
•Nie wiem..Przecież wiesz, że ja nawet nie wiem co do niego czuję. Po prostu chce dać mu szansę, chcę spróbować, a może coś z tego wyjdzie..
•A może nie..•wymamrotała szybko Paulina.
•Poli wredna jesteś!•spojrzałam na nią mrużąc oczy.
•Szczera jak już.•pokazała mi język.
•Dobra, dobra, ale..•zaczęłam mówić, ale moja komórka mi to przerwała. Wyjęłam ją i spojrzałam kto dzwoni.•O wilku mowa..
•Błagam powiedz, że jesteś zajęta lub coś..
•Dostaniesz zaraz. Siedź cicho bo odbieram..
    Odebrałam i zaczęłam z nim rozmawiać. Niestety spokojnie Pola nie dała mi pogadać..cały czas robiła głupie miny i żartowała sobie z Kuby.
•Cześć. Gdzie jesteś?•zaczął.
•Teraz..? Yyy..W parku z Paśką na spacer poszłam.•mówiłam zatykając usta Pauliny moją dłonią, bo już chciała mu coś powiedzieć. •Ok. To się szykuj, bo zabieram cię na kolacje. Za ile będziesz gotowa? •cały czas mówił i nie dał mi dojść do słowa.•Dobra to będę za godzinę po ciebie.
•Jest teraz ze mną w parku i może do cholery zamkniesz gębę i wysłuchasz jej zdania?!•wyrwała mi telefon z ręki i zaczęła mówić Pola.
    Jego zatkało..Mnie zresztą też. Dopiero po chwili się odezwał, przeprosił i poczekał na moją odpowiedź. Zdecydowałam, żeby pod wieczór po mnie przyjechał. Gdy się rozłączyłam od razu zaczęłam się śmiać z Poli.
•Ty to masz gadkę. Brawo haha. Tylko chyba trochę przesadziłaś.
•Eee..przeżyje.•uśmiechnęła się pod nosem.
    W domu od razu ruszyłam w stronę łazienki. Wykąpałam się i owinięta w ręczniku poszłam do swojego pokoju. Nie za bardzo wiedziałam w co się ubrać, więc zaczęłam przeszukiwać szafę. Postanowiłam, że nie będę się "stroiła", bo to będzie zwykła kolacja. Komplet, który założyłam na siebie wyglądał tak:


    Paulina pomogła mi z makijażem, spięłam włosy i byłam gotowa.  Gdy zakładałam kurtkę zadzwonił ktoś do drzwi.
•Wejdź już wychodzę, tylko..•otworzyłam drzwi, ale nie patrzyłam kto za nimi stoi tylko od razu się odwróciłam po torbę.•Dugi?!•pisnęłam gdy zobaczyłam kto stoi za mną.
   Douglas mówił cały czas po angielsku, ponieważ za bardzo kaleczył polski :D .
•No hej.•uśmiechnął się szeroko i mnie przytulił do siebie.
•Ale..skąd ty tu..•mamrotałam uśmiechnięta i zdziwiona.•Jak ja się za tobą stęskniłam!•spojrzałam na niego i mocno się do niego przytuliłam.
•Co się tu dzieje?•wyszła Pola z kuchni.
    Jej reakcja była podobna, ale..Właśnie, bo Douglas to nasz przyjaciel, a raczej brat :). Teraz to już tylko mój, bo Pola jest jego dziewczyną. Mieszka w Anglii i pracuje.
•Cześć kochanie!•chciał ją przytulić, a ona wtedy wskoczyła mu na ręce i mocno go przytuliła.
•Jak ja się za tobą stęskniłam!!•pocałowała go w usta.
•To nie gadaj tyle tylko się przywitaj.•namiętnie pocałował ją w usta. Postawił ją powoli na ziemi i obejmując ją w pasie cały czas ją całował.•Też tęskniłem. Kocham cie.
    Przerwał im to dzwonek do drzwi. Otworzyłam i szybko się pożegnałam całując ich w policzki. Gdy wyszliśmy Kuba od razu przyciągnął mnie do siebie i chciał pocałować w usta, ale ja się schyliłam unikając jego pocałunku. Szybko go pocałowałam w policzek i wsiadłam do samochodu. Przez całą drogę milczeliśmy. Jedynie czasami zapytał o coś, ale wtedy ja szybko odpowiadałam i dalej wsłuchiwałam się w piosenki, które leciały na mojej ulubionej płycie (na płytę Pola zgrała wszystkie moje ulubione piosenki i wręczyła mi ją na urodziny). Samochód się zatrzymał, ale Kuba z niego nie wysiadał..
•Coś się stało? Dlaczego się zatrzymaliśmy?•powiem szczerze  przestraszyłam się.
    Wtedy Kuba się nade mną pochylił i po raz kolejny chciał mnie pocałować. Zdenerwowałam się i krzycząc wysiadłam z samochodu.
•Jeszcze raz mnie dotkniesz to pożałujesz! Masz przestać! Dociera to do ciebie?!•stałam przy masce samochodu, a on powoli wysiadł z samochodu i oparł się o maskę.
•Przepraszam..Wiem, że jeszcze nie jesteś gotowa, ale..
•Ale?! To ma się więcej nie powtórzyć! Bynajmniej do momentu aż ja nie będę gotowa.•mówiłam próbując zachować spokój.
•Ok. Przeprosiłem. To co idziemy?•wyciągnął rękę w moją stronę.
•Tak.•szepnęłam cicho i złapałam jego dłoń.
    Kolacja minęło w miarę miło. Czułam się dziwnie w towarzystwie Kuby..nieswojo, nudno. Próbowałam nie dać tego po sobie poznać. Po kolacji wyszliśmy, a Kubie zachciało się pospacerować. Uwielbiałam spacery, ale sama lub z bliską mi osobą.
•Co tak milczysz?•wyrwał mnie z zamyślenia, gdy patrzyłam na gwiazdy.
•A tak jakoś..•wymamrotałam.•Piękne niebo..
•Normalne. Co ty widzisz w nim pięknego?•zdziwił się Kuba.
•Nieważne..To gdzie idziemy?
•A gdzie chcesz?
•Najlepiej to do domu, bo jest chłodno..•wtuliłam się w szalik i kurtkę.
•Ok. To chodź do samochodu.
    Jechaliśmy nie odzywając się do siebie, ale na szczęście tą niezręczną ciszę wypełniała muzyka. Oparłam głowę o szybę i wpatrywałam się w widoki za oknem. Gdy dojechaliśmy na miejsce Kuba odprowadził mnie pod drzwi.
•Może wejdziesz? Przyjechał Douglas i byśmy posiedzieli?•zaczęłam.
•Nie będę przeszkadzał lepiej już pójdę..
•Chodź.•uśmiechnęłam się chyba pierwszy raz tego wieczoru, i łapiąc go za rękę wciągnęłam do środka.
    Drzwi po cichu zamknęliśmy, bo nie wiedziałam czy Dugi i Polly już śpią czy nie. Kurtki i buty zostawiliśmy na korytarzu i weszliśmy do kuchni. Zrobiłam herbatę i poszliśmy do salonu. Tam siedzieli przytulając się-zakochani.
•Hej. Przyprowadziłam..gościa.•powiedziałam niepewnie, bo wiedziałam jaka będzie reakcja Poli.
•Cześć.•usłyszałam mamrotanie Pauliny.
•Siadaj Kuba. Co wy na to żeby obejrzeć jakiś film?
•O! To bardzo dobry pomysł. Kto wybiera?•uśmiechnął się Dugi..
•A kto zawsze wybiera..?•droczyła się z nim Pola.
•Hm..•uśmiechnęłam się szeroko razem z Dugim.•No my!
     Chciałam obejrzeć film, w którym "nasza gwiazda" grała, ale on się nie zgodził. Jego umowa:
•Obejrzymy ten film, jeśli najpierw obejrzymy jakiś horror.•uśmiechał się pod nosem.
•Jasne..Ok zgoda.
•No to ten..•pokazał płytę z tytułem filmu, gdy już znalazł.
    Film pod tytułem "Nienarodzony". Wiedziałam już, że spokojnie nikt tego nie obejrzy. Ja jednak musiałam jakoś panować nad strachem jak chciałam obejrzeć naszą gwiazdę :p. Polly wtuliła się w Douglas'a z jednej strony, a ja z drugiej. Zawsze tak oglądaliśmy horrory. Kuba siedziała rozwalony na fotelu i niczym się nie przejmował..Film się zaczął..Był okropny, straszny..Dugi cały czas się uśmiechał pod nosem i jeszcze nas straszył, ale jak obydwie z Polą pisnęłyśmy to przestał. Film trwał półtorej godziny.
•No wreszcie! Nigdy więcej horrorów z tobą!•krzyknęłam na Dugiego.
•Oj przesadzasz. Polly, a tobie jak się podobało?•uśmiechał się pod nosem.
•Proszę cię ja teraz nie będę w stanie sama spać w pokoju!
•Nie będzie sama..•zaczął ją przytulać.
•Dobra koniec! Teraz obietnica..Oglądamy jakiś film z tobą.
•Musimy..?
•Tak?! "LOL" oglądamy? Polly dasz radę?•uśmiechałam się.
•Nie..Moja zazdrość rozwali ten telewizor.•uśmiechała się szeroko.
    Przystało na tym filmie. Kuba musiał już iść do domu, więc go odprowadziłam do drzwi, pożegnaliśmy się i wróciłam do pokoju. Film już się zaczynał. Uwielbiałam ten film, ale nasz "Kyle" nie był zadowolony, że ogląda siebie na ekranie. Zakończyliśmy oglądanie po północy. Poszłam do siebie. Wykąpałam się, przebrałam i położyłam się spać.
Zdjęcie Douglasa z filmu -LOL-gdy grał" Kyle'a" :).
------------------------------------------------
Witam ponownie :D
Oto pierwszy rozdział :) Czekam na komentarze :)
Jeśli pojawiły się jakieś błędy to przepraszam :).

sobota, 6 lipca 2013

Bohaterowie :)

   Maja Luter-
to 20 letnia dziewczyna, która jest na I roku studiów psychologicznych.
Pochodzi z Londynu, lecz od małego mieszka w Bełchatowie. Wraz z przyjaciółką przeprowadziła się do Łodzi na studia.
Jest wrażliwa, czuła i kocha pomagać ludziom. Jej hobby to: muzyka, siatkówka oraz fotografia.


Paulina Kubik-
przyjaciółka Mai. Również 20 letnia studentka lecz na farmacji.
Maja wspólne hobby, a także mają podobne charaktery. Pochodzi z Bełchatowa.
Kocha podróżować i śpiewać. Miała szansę nagrać własną płytę, ale chciała zachować ją dla bliskich.


Michał Winiarski-
26 letni reprezentant polski. W 2009 roku odszedł od klubu -Itas Diatec Trento -i powrócił do
PGE Skry Bełchatów.



Nikola Luter-
4 letnia siostra Mai. Kocha zwierzęta i powoli zaczyna siatkówkę.
Bardzo mocno jest związana z Majką  i Pauliną.

------------------------------------------------------
No heej! Witam Na wstępie chciałam was serdeczni przywitać i przedstawić bohaterów tego opowiadania. :)
Wiktoria.