•Nika, która godzina?•mamrotałam zaspana.
•Śobie źobać.•pokazała mi język.
•Zaraz cię uduszę. Rodzice już wstali?
•Tat! Juź jeśt śjadańko! Oć do naś!•szarpała moją ręką.
•Kochanie idź na dół, a ja za chwilę zejdę, dobrze?
•Dobźe.•już pobiegła w kierunku drzwi i nagle się zatrzymała gdy ja usiadłam na łóżku.•Misia?•zaczęła niepewnie.
•Co tam skarbie?
•Teńśkniłam źa tobą.•podeszła smutna, a oczy jej się zaszkliły.•Nje źośtawiaj mnie nidy więcej!
•Nikuś..•mocno ją do siebie przytuliłam, a w gardle nagle pojawił mi się dziwny "ścisk".
•Tio ja pójdę ci źjobić śjadańko, a ti zajaź pśijć.
Mała pobiegła na dół, a ja zwlekłam się z łóżka i biorąc pierwszą koszulkę z torby poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, przebrałam się i wyprostowałam włosy. Na koniec pomalowałam rzęsy i zeszłam na dół.
•Cześć.•weszłam uśmiechnięta do kuchni.
Zaczęłam się rozglądać po kuchni, w której nic się nie zmieniło po tylu miesiącach. Wszystko nowoczesne i co się z tym wiąże..drogie. Ja byłam już przyzwyczajona do takiego życia, ale bałam się o małą. Wiedziałam, że jak pójdzie do szkoły to dzieci zaczną wykorzystywać to, że jest bogata (a raczej rodzice są bogaci)..No chyba, że mają zamiar wysłać ją do prywatnego przedszkola. Na razie Nikola traktuje to jako zabawę, więc o tyle dobrze..No tak, normalna rodzina to nie jest na pewno (mimo, że bardzo się starają, żeby tak było), bo mama piosenkarka, a tata biznesmen. Na szczęście moi rodzice nie należą do tej części ludzi, którzy mają "gdzieś" swoją rodzinę i myślą tylko o pracy. Tata zawsze wszystko planuje wszystko tak, żeby cała rodzina była zadowolona, a mama...mamy praca nie pozwala zbytnio na to, aby planować wszystko tak, żeby rodzina była zadowolona, bo wyjazdy w trasę i koncerty nie pozwalają na to. Za to zawsze jeździmy na jej koncerty i od razu po nich mamy swoje pokoje w hotelu gdzie jest mama.
Gdy usiadłam obok Niki przy stole zauważyłam na lodówce różne rysunki poprzyklejane magnesami, a na parapecie obok stołu moje puchary i nagrody MVP jeszcze z czasów jak grałam w siatkówkę. Podeszłam bliżej lodówki i zauważyłam rysunek, który przyciągnął moją uwagę.
•Nikuś kochanie kto to?•zdziwiłam się, gdy na rysunku zauważyłam małą dziewczynkę (podejrzewałam, że to moja siostra), a obok wysoki mężczyzna, który trzyma ją za rękę. Obok nich stał jeszcze duży kremowy (tu akurat wpadał w żółto-kremowy) pies.
•Nio..Ja, Majej i..•wymieniała, a gdy już miała mówić kim jest ten mężczyzna spojrzała na mamę i zamilkła.
•O co chodzi? Kim on jest? On coś zrobił małej?•przestraszyłam się.
•Zwariowałaś?!•zaczęła się śmiać mama.•Siadajcie do stołu. Śniadanie już gotowe.
Przed nami "pojawił się" duży talerz z naleśnikami. Mała na widok jedzenia aż podskoczyła. Nie zdziwiłyśmy się, bo doskonale wiedziałyśmy dlaczego. Nikola była niejadkiem, ale gdy usłyszała, że mama robi naleśniki to radosna chodzi cały dzień.
•No to z czym byście chciały te naleśniki..?•uśmiechała się pod nosem mama, bo dobrze wiedziała z czym.
•Nuteja! Nuteja!!
•Z nutellą? No nie wiem..•zartowała mama.
•Tat ź niteją i bańanem!•cały czas cieszyła się mała.
Oczywiście chwilę potem na stole pojawiły się naleśniki z tym co chciała mała. Ta potrawa to już tradycja u nas w domu. Zawsze ją jemy na śniadanie w weekend, a najczęściej w sobotę.
•Cześć i smacznego.•usłyszałam za sobą radosny głos taty.
•Cześć i dzięki.•odpowiedziałam, a mała po mnie powtórzyła.
•Proszę, proszę..Wróciła do domu i już jej w głowie Skra, a dokładniej nie jaki pan..hmm..Winiarski.•zaczął żartować tata.
•Do mnie to?•zdziwiłam się, i podniosłam głos.
•A kto ma takie nazwisko na plecach?•spojrzałam na koszulkę, którą mam na sobie i się okazało, że tata ma rację.
•To przez przypadek...Za chwilę ją wywalę do śmieci. Możemy skończyć ten temat?•powiedziałam szybko i od nowa wzięłam się za jedzenie.
•Co?!•tym razem zdziwił się tata.•Jessy słyszałaś? Ona powiedziała sowo "przypadek"?
•Najwyraźniej...Tylko jest jeden mały problem kochanie.•spojrzała na mnie mama.•Ty nie wierzysz w przypadek.
•Czepiacie się..A wy to..•zaczęłam mówić, ale coś mi się przypomniało.
Spojrzałam podejrzanie na rodziców, potem na lodówkę, później na Nikole, a na końcu na swoją koszulkę. Wyobrażam sobie jak głupio to musiało wyglądać, ale nie panowałam nad tym. Podeszłam do lodówki wzięłam rysunek, na którym był TEN mężczyzna i wróciłam na swoje miejsce.
•Co on tu robi?!•prawie krzyknęłam.•Pytam co on tu robi?! Nie chciałyście powiedzieć kto to jest, bo doskonale wiedziałyście, że się zdenerwuję.
•Majka uspokój się, bo małą wystraszysz. A co do rysunku...Mała rysuje to co jej się podoba i nikt jej tego nie zabroni.
•Nikola kto to jest?•pokazałam na mężczyznę, żeby upewnić się, że to ON.
•To Misiek..•powiedziała cichutko, ale usłyszałam i zrobiło mi się słabo.
W środku czułam dziwne uczucie..fale gorąca, wszystko mi wariowało, ale na zewnątrz nie dawałam tego po sobie poznać. Gdy czułam jak napływają mi łzy do oczy wyszłam z kuchni i pobiegłam do swojego pokoju na górę. Od razu zamknęłam za sobą drzwi, ale usłyszałam Marley'a, który próbował wejść do pokoju. Skamlał, więc wstałam i przekręciłam klucz w drzwiach tak żeby sobie otworzył. Łapami nacisnął na klamkę i drzwi były już uchylone. Wszedł niepewnie i usiadł na przeciwko mnie. Nie chciałam go wyrzucać, bo go kochałam, ale...Właśnie było "ale"...Dostałam go od NIEGO. Razem się nim opiekowaliśmy, bawiliśmy się z nim, wyprowadzaliśmy na spacery, jeździliśmy z nim do lekarza..Kiedyś śmialiśmy się, że "jest naszym dzieckiem". Własnie dlatego nie byłam pewna czy w tym momencie to był dobry pomysł, żeby Marley przyszedł do mnie. Gdy patrzyłam na pupila wszystko wracało, ale postanowiłam, że on nie może obrywać za to, że nam nie wyszło.
•Marley? Chodź! Wskakuj.•zawołałam psa klepiąc ręką w łóżko.
On po chwili był już obok mnie. Wtuliłam się w niego, a łzy spłynęły mi po policzku. Wstałam i włączyłam płytę w radiu, a po chwili byłam z powrotem na łóżku. Nawet nie wiem kiedy usnęłam..
•Maja? Majka?•usłyszałam nad sobą głos mamy.
•Co jest? Coś się stało?•przetarłam oczy zaspana.
•Nie nic...Tylko..•mówiła niepewnie mama.
•Tylko co? No powiedz. Budziłaś mnie tylko po to, żeby..•mamrotałam zaspana, ale w połowie mi mama przerwała.
•Dzisiaj wieczorem przychodzą do nas na kolację Michał i jego rodzice.•powiedziała szybko, żebym jej nie przerwała, a gdy to usłyszałam nie mogłam wydusić z siebie słowa.
•Co?!•krzyknęłam z niedowierzaniem.•Żartujesz, prawda?!
•Są ciekawi jak sobie radzisz na studiach. Nie powinnaś się dziwić..Przecież miałaś wspaniały kontakt z nimi.
•Ok. Mamo, ale zrozum wreszcie, że to minęło. Po co on tu przychodzi?!•bezradna próbowałam to jakoś wycofać.•Nie mogę być na tej kolacji..Pójdę do Polly.
•Majka..Obiecałam im, że będziesz.•przytuliła mnie i pocałowała we włosy.
•Jak zwykle...Nie interesuje cię moje zdanie tylko innych.
•Kochanie to nieprawda..Przecież zawsze pytam o twoje zdanie, a teraz...Oni zadzwonili i zapytali czy mamy wolny wieczór. To co miałam powiedzieć " tak mamy wolny wieczór, ale Majka nie chce widzieć Michała, więc lepiej nie przychodźcie"?
•Ok. Wygrałaś..•uśmiechnęłam się lekko pod nosem.
•Kocham cię słoneczko.•przytuliła mnie do siebie i pocałowała we włosy, a mnie zamurowało.
•Też cię kocham..•wymamrotałam.
•Co jest? Coś nie tak powiedziałam?... O cholera..•mówiła moja mama o po chwili ją oświeciło.•Przepraszam..Zapomniałam.
•Nic się nie stało.•wymusiłam uśmiech i mocno się przytuliłam do mamy.
•To co? Szykujemy kolację?
•Oczywiście.•uśmiechnęłam się, tym razem szczerze i zeszłyśmy na dół.
Gdy weszłyśmy do kuchni wzięłyśmy się za przyrządzanie przystawki. Zdecydowałyśmy się na włoską. Gdy przystawka już była gotowa, zaczęłyśmy robić kolację. Nikola razem z tatą usilnie próbowali wziąć się za deser, ale im to nie wychodziło..
•Nikuś może idź się pobaw z Marley'em, a my dokończymy z mamą, co ty na to?•nie mogłam powstrzymać śmiechu jak grzebała w misce z lodami i wlewała tam czekoladę.
•Nje! Ja śćę pomuć!
•Ok. To poczekaj pomożesz mi w przygotowaniu deseru dla ciebie, a później się weźmiemy za desery dla dorosłych, dobrze?•kucnęłam przed nią uśmiechnięta.
Uwielbiałam gotować. Zawsze jeśli miałam taką okazję to pomagałam mamie w przygotowaniu obiadu czy kolacji ( a występowało to rzadko, bo przeważnie gotowała nam Sophie). Sophie była naszą gosposią, a raczej dla małej to taką ciocią, która się nią opiekowała, gotowała jak rodzice nie mieli czasu. Akurat wtedy w domu jej nie było bo wyjechała na święta do USA i miała wrócić dopiero w nowym roku.
•Mamuś dasz sobie radę, to ja bym wzięła się za desery?
•No jasne.•uśmiechnęła się.•Nikuś, a ciebie proszę, żeby da czekolada lub lody z twojego deseru nie wylądowały na ścianie, ok? Nie mam zamiaru znowu malować ścian.
•Dobźe mamusiu.•cieszyła się mała.
Wzięłam się za przyrządzanie deseru małej...Tak ona była bardzo pomocna...
•Nikuś podasz mi czekoladę? Zrobimy ci ozdoby na talerzu.•mówiłam zajęta nakładaniem lodów na talerz.
•Tat! Juź idę.•powiedziała, a po chwili usłyszałam tylko, że coś szklanego upadło na płytki.
•Aha..?•spojrzałam na nią znudzoną miną.•Święto by było gdybyś czegoś nie potłukła, no nie?
•Nikola znowu?!•usłyszałam głos mamy z salonu.
•Własnie..•dodałam.•Ok Nika nic się nie stało, ale pomóż mi to posprzątać.
Szybko sprzątnęłam z wielką pomocą Nikoli, która..patrzyła. Po godzinie wszystko było gotowe, więc miałam trochę czasu, żeby pooglądać telewizję. Szczerze mówiąc bałam się tego spotkania. Coś w środku mi mówiło, że to zły pomysł, żeby się z nim spotkać.
•Majka, a co ty tu jeszcze robisz?•z zamyślenia wyrwała mnie mama.
•Co? A która godzina?
•W pół do szóstej. Idź się przebieraj, bo zaraz przyjdą. Szybko!•śmiała się ze mnie mama, a jak już wstałam znudzona..Zaczęła mnie łaskotać i dostałam klapsa w tyłek.
•Odwdzięczę się!•spiorunowałam ją wzrokiem, a ona pokazała mi język.
Gdy doszłam do pokoju od razu skierowałam się do łazienki. Gdy się wykąpałam założyłam na siebie ręcznik i wyszłam przeszukać szafę. Gdy już doprałam odpowiedni komplet ubrałam się i poszłam do pokoju Nikoli. Jej wybrałyśmy..
![]() |
| Stój Nikoli |
•I jak? Może być ten komplet?•patrzyłam na nią uśmiechnięta.
•Tat! Dziętuje Misia.•przytuliła mnie uśmiechając się szeroko.
•No to teraz szybko trzeba się ubrać.
Pomogłam się Nikoli ubrać, a później poszłam do siebie do pokoju założyć buty. Gdy już je wiązałam zadzwonił dzwonek.
•Otworzę!•zeszłam powoli po schodach oddychając szybko. Odetchnęłam i otworzyłam drzwi.
•Cześć Majuś.•uśmiechnęła się pani Grażyna i mnie przytuliła, a po niej pan Jurek.
•Dzień dobry.•uśmiechnęłam się, ale w głowie siedział mi brak. Nie chciałam pytać dlaczego go nie ma, więc zachowywałam się jak zawsze.•Zapraszam dalej. Rodzice już czekają.
Przywitali się i usiedli do stołu. Ja poszłam zadzwonić do Pauliny. Jej głos praktycznie zawsze na mnie działał jak miałam jakiś problem lub sytuacje podobne do tej. Dzwoniłam do niej i od razu mi to pomagało. Oczywiście denerwowałam się np. jak zdawałam prawo jazdy, ale gdy z nią porozmawiałam, uspokoiłam się trochę.
•No hej laska!•usłyszałam radosny głos Polly.
•Cześć..•wymamrotałam.•Dzwonię, bo..
•Coś się stało? Mów!
•Przyjechał...Po 3 latach znowu wrócił do polski.•mówiłam i czułam jak do oczu napływają mi łzy.
•Co? Ej Miśka co się dzieje?•po głosie Poli było słychać, że się lekko wystraszyła.
•Co się dzieje? To się dzieje, że nie wiem co robić! On wrócił i własnie w tej chwili jego rodzice sobie siedzą jakby nigdy nic z moimi przy stole i świetnie się dogadują!
•Czy ty mówisz o..•wymamrotała.
•Tak! Mówię o osobie, którą traktowałyśmy jak przyjaciela. Spędzaliśmy razem każdą wolną chwilę. Dzięki niemu pokochałyśmy taki sport jak siatkówka..No i co najgorsze..Jak nas zostawił bez słowa! Nawet się nie odezwał gdzie jest, dlaczego nic nam nie powiedział! Przez niego miesiącami zadreczałam się, że o może ja coś nie tak zrobiłam..
•Co?! Ale..•wymamrotała Paulina.•Zaraz będę.
•Dzięki. Kocham cię siostrzyczko.•powiedziałam się rozłączyłam.
Poszłam do łazienki poprawić makijaż, który się rozmazał przez łzy, a gdy wychodziłam usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam szybko po schodach, bo sądziłam, że to Polly. "Po co ona dzwoni? Zawsze wchodzi normalnie.."-myślałam.
•Dzięki, że..•zaczęłam otwierając drzwi, ale po chwili zaniemówiłam. Stałam jak wryta w ziemie...
-----------------------------------------------------------------------
No to jest następny rozdział :) Komentujcie czy wam się podobał lub wręcz przeciwnie..:)
Kolejny już niedługo :p
