Hej :) Zapraszam do czytania :) Mam nadzieję, że się będzie podobało :p Miłego czytania :p
Od samego rana się szykowaliśmy. Gdy szykowałam nam jedzenie na drogę ktoś zadzwonił do drzwi. Otworzyła Paulina i po chwili weszła znudzona do kuchni.
•Twój chłoptaś do ciebie. Idź tam, bo ja nie mogę przebywać z nim więcej niż kilka minut.
•Ale ty głupia jesteś.•śmiałam się z niej.•I to nie jest mój chłoptaś.
Wyszłam uśmiechnięta na korytarz i się okazało, że nikogo tam nie ma. Nie wiedziałam co się dzieje, bo miał tu stać Kuba.
•Polly możesz mi coś wyjaśnić?! Gdzie on jest?!
•A kto powiedział, że go wpuściłam?
No tak jasne..Paulina jako, że "go uwielbia" nie wpuściła go do domu. Otworzyłam drzwi i się przywitałam. Wyjaśniłam, że dzisiaj wyjeżdżamy i dlaczego.
•Szkoda, że mnie tu zostawiasz..•objął mnie w pasie.
•Przecież możesz do mnie przyjechać, co za problem.•uśmiechnęłam się do niego i lekko odsunęłam.
•To może byśmy poszli na spacer pożegnalny?
•Hmm..no jasne. Bardzo dobra myśl. To wejdź ja tylko skoczę po torebkę i zaraz jestem z powrotem.
Gdy już miałam torebkę i byłam gotowa wyszliśmy informując oczywiście Paulinę. To było jasne, że zadowolona nie była, ale jakoś musiała to znieść. Szliśmy chodnikiem i Kuba przypomniał sobie, że musi pójść do sklepu po papierosy.
•Nie wiem co jest takiego fajnego w paleniu. Idź ja poczekam..Nie chce mi się wchodzić do sklepu.
•Ok. To za chwilę jestem z powrotem.
Stałam i czekałam zmarznięta. "Ile można kupować głupie papierosy"-myślałam. Wtedy drzwi się otworzyły. Niestety nie wyszedł z nich Kuba..Chłopak, który wyszedł chyba mnie nie zauważył i wpadł centralnie na mnie. Odrzuciło mnie do tyłu, ale on mnie złapał.
•Przepraszam..Gdzie ja mam oczy.•tłumaczył lekko się uśmiechając.
•Nic się nie stało. W końcu też mnie uratowałeś.•odwzajemniłam uśmiech.
Wtedy nasze oczy się spotkały. To był ON. Nie widziałam nic po za niebieskimi tęczówkami. Tą chwilę przerwał Kuba wychodzący ze sklepu. Dopiero wtedy mogłam się uważnie przyjrzeć mężczyźnie, który mnie potrącił. Był Wysoki..Bardzo wysoki..Brunet no i oczy, o których już wspomniałam. Oczywiście wiedziałam kto to jest, dlatego nie odezwałam się więcej do niego.
•Kto to jest?•podszedł i zaczął mnie obejmować.
•Przestań..•odsunęłam się od Kuby.•Nie obejmuj mnie słyszysz?!•odwróciłam się przodem do niego i szepnęłam zdenerwowana.
•Majka możemy już iść?•zrobił znudzoną minę.
Odwróciłam się, ale jego już nie było. Wszystko przez Kubę. Byłam na niego zła. Przez cały czas zagadywał, ale ja miałam przed oczami twarz.Musiałam uważać, bo gdy przed oczami pojawiła się JEGO twarz to od razu się potykałam i robiło mi się słabo. Tak było w tej chwili..
•Ej co jest? Wszystko ok?•złapał mnie gdy się potknęłam.
•Tak wszystko ok. Trochę mi się w głowie kręci.•skłamałam.•Możemy już wracać?
•Jeśli chcesz..
Po kilkunastu minutach byliśmy z powrotem. Pożegnałam się z Kubą i weszłam do mieszkania. Polly i Dugi byli już gotowi, więc ostatni raz sprawdziliśmy czy wszystko po wyłączane i wyszliśmy. Po zapakowaniu bagaży ruszyliśmy. Ja siedziałam na tyle (a raczej leżałam, bo miałam dużo miejsca dla siebie), a Paulina z Douglasem z przodu. Paulina tradycyjnie zaczęła stały temat gdy tylko ruszyliśmy..
•I co chciał twój kochaś?•mamrotała przeglądając płyty z piosenkami.
•To nie jest mój kochaś..•odpowiedziałam znudzona nie odrywając oczu z telefonu.
•No to co chciał?•nie odpuszczała.
•Dugi masz ciekawską dziewczynę.•powiedziałam po angielsku śmiejąc się.
•A ty przyjaciółkę..A przepraszam siostrę.
•Majka odpowiesz mi dzisiaj?!
•No pożegnać się chciał, co w tym dziwnego? Nie rozumiem dlaczego go nie lubisz.
•Bo wiem jaki jest. Możesz udawać, ale na pewno już się do ciebie dobierał.•powiedziała po polsku, żeby Douglas nie zrozumiał, ale miała pecha.
Wtedy się wkurzył i czekał czy to prawda. Gdybym powiedziała prawdę..Zawróciłby i pojechał do niego, a potem..wiadomo.
•Dugi przestań jej odbija ostatnio i głupoty gada. Polly!!•nagle wpadła mi do głowy jedna myśl.•Nie mamy żadnych prezentów dla rodziców i małej! Musimy gdzieś kupić. Sama dobrze wiesz, że to jest ważne.
•Cholera. Faktycznie.
Zatrzymaliśmy się przed centrum handlowym i szybko weszliśmy do środka. Nie wiedziałam gdzie się kierować, bo dość duże było to centrum. Chodziliśmy tak aż w pewnym momencie zauważyłam..śliczne zabawki dla dzieci. Podeszłam bliżej i uśmiech sam pojawił się na mojej twarzy. Zauważyłam śliczną maskotkę w barwach ulubionego zespołu siatkarskiego rodziny. Oczywiście od razu weszłam i kupiłam, a gdy wychodziłam w sklepie po drugiej stronie zauważyłam śliczne rowerki. Tylko miałam problem, bo jak zwykle nie wiedziałam, który wybrać.
![]() |
![]() |
| Komplet dla mojej mamy |
![]() |
| Komplet dla Pauliny mamy |
Gdy już miałyśmy prezenty dla Jessy, Kai i Nikoli to ruszyłyśmy po prezenty dla naszych ojców. Nie wiedziałyśmy za bardzo co możemy im kupić, więc tutaj Dugi doskonale się przydał. Douglas miał masę pomysłów, ale ja musiałam chwilę pomyśleć i wtedy przypomniałam sobie pewną rzecz..Przecież mój tata ma kolekcję win. Postanowiłam, że wejdę do sklepu z jakimiś dobrymi winami. Pola z Dugim poszli szukać prezentu dla Krzyśka, a ja szukałam dla swojego taty. Weszłam do sklepu z winami i zaczęłam się rozglądać.
•Dzień dobry. Mogę w czymś pomóc?•podeszła do mnie starsza kobieta.
•Dzień dobry. Nie dziękuję. Na razie oglądam.•uśmiechnęłam się, a ona to odwzajemniła.
Bo kilku minutach zdecydowałam się..Podeszłam do lady, zapłaciłam za wino i poszłam w kierunku sklepu, w którym była Polly. Kupowała zegarek, więc też kupiłam swojemu tacie i chrzestnemu. Jak bym miała policzyć ile wydałam..To chyba bym się załamała, ale i tak zostało mi bardzo bardzo dużo tak jak Polly. Kupiłyśmy trzy zegarki, a sprzedawczyni ledwo co oddychała ze zdziwienia. Dugi też sobie kupił, bo jak on to powiedział "dobra okazja". No nie wiem czy 7,200 zł to "dobra okazja", ale jeśli mogliśmy sobie pozwolić.. :D.
![]() |
| Zegarek dla mojego taty. |
![]() |
| Zegarek dla Pauliny taty. |
![]() |
| Zegarek dla chrzestnego. |
Gdy już wszystko mieliśmy wróciliśmy do samochodu. Tam oglądałyśmy to co zakupiłyśmy, bo jak zawsze dla siebie też musiałyśmy coś kupić. Reszta drogi minęła szybko i jak zwykle wesoło. Śpiewaliśmy, wygłupialiśmy się i opowiadaliśmy różne historie. Jak zajechaliśmy pod nasz dom (bliźniak) od razu usłyszałyśmy pisk Nikoli. Wybiegła radosna i od razu wskoczyła mi na ręce.
•Cześć kochanie! Uważaj, bo mnie udusisz.•śmiałam się.•Tęskniłaś?
•Tat! Bajdźo, bajdźo teńśknijam!•piszczałą i mnie przytulała.
•Uciekaj do domu, bo się przeziębisz i nie pójdziemy na spacer później.
•Nje! Nje pśeźębie się.•uśmiechała się szeroko gdy ją postawiłam na ziemi.
•A ze mną to się nie przywitasz?•wyszła zza samochodu uśmiechnięta Paulina.
•Polly!!•piszcząc podbiegła do Pauliny.
Właśnie dlatego tak mówimy wszyscy na Paulinę. Nikola malutkiego zaczęła na nią tak mówić, a na mnie "Misia", więc wszyscy też się przyzwyczaili i na nas tak zaczęli mówić. Gdy Douglas wyszedł zza samochodu po wyjęciu wszystkich bagaży Nikolka stała i się patrzyła. Po prostu..Wtedy wyszli rodzice i zaczęli się przyglądać jak się zachowa mała. No tak..Nie widziała go od momentu jak myliśmy w Londynie u Douglas'a w odwiedzinach. Było to jakieś pół roku temu. Sądziłam, że się zawstydzi i go nie pozna jednak się pomyliłam. Podbiegła do niego i mocno go do siebie przytuliła. Później zaczęliśmy się witać ze wszystkimi. Poszliśmy do domu i zaczęliśmy rozmawiać. Zjedliśmy obiadokolację i gdy już rodzice Polly mieli się zbierać do siebie musiałyśmy ich zatrzymać.
•Kaja poczekajcie!•zawołałam w ostatniej chwili.•Chodźcie jeszcze na chwilę. Mamy coś dla was wszystkich.
Wtedy zaczęłyśmy rozdawać prezenty. Nasze mamy oczywiście od razu się popłakały ze szczęścia i zaczęły nas całować. Nasi ojcowie też zaczęli nas przytulać o całować po policzkach. Tylko mała stała i coraz bardziej robiła się smutna, bo nie wyciągałyśmy nic dla niej.
•No to teraz dla naszego słoneczka. Dla naszej Nikusi..•kucnęłam przed nią i dałam jej maskotkę.
•Dziętuje.•uśmiechnęła się lekko i mnie przytuliła.
•Kochanie nie tak szybko.•zaczęłyśmy się śmiać gdy chciała odejść.
•Ode mnie taki dodatek jak i od Misi. Proszę..•wyjęła zza siebie koszulkę skry i pszczółkę.
•Dziętuje.•przytuliła nas do siebie.
•No to teraz..prezent główny.•uśmiechnęłyśmy się szeroko z Polly do siebie.
Słychać było otwierane drzwi wtedy ruszyłyśmy na korytarz, a tam...Stało cztery rowerki, a obok nich Dugi. Mała stała i niepewnie się rozglądała.
•Śmiało. To dla ciebie. Wybierz sobie te, które ci się najbardziej podobają.•uśmiechnęłam się szeroko.
Mała zaczęła skakać, tańczyć, piszczeć jak nigdy. Rodzice stali przytulając się pod ścianą i nie wierzyli własnym oczom. Mała wariowała i chciała od razu iść pojeździć. Dobrze, że mamy halę treningową, bo tam mogła śmiało jeździć. Gdy już wszyscy trochę ochłonęli to się pożegnaliśmy z rodzicami Polly i z para zakochanych. Zostałam z rodzicami i małą. Siedliśmy przed telewizorem i zaczęliśmy oglądać filmy, ale za bardzo się nie dało, więc włączyłam muzykę i rozmawialiśmy. Gdy już zrobiło się późno poszłam się wykąpać. Przeprałam się w piżamę i się położyłam. Włączyłam laptopa i zaczęłam przeglądać czy jest coś ciekawego w internecie. Włączałam sobie filmiki o siatkówce i oglądałam. Po jakimś czasie przyszła do mnie Nika.
•A co ty tu jeszcze robisz? Nie możesz zasnąć?
•Nje mogę. Misia moge ź tiobą śpać?
•Jasne kochanie. Szybko wchodź pod kołderkę.•uśmiechnęłam się.
Oglądałyśmy filmiki aż w pewnym momencie mała zasnęła. Wyłączyłam laptopa, zgasiłam światło i położyłam się spać.
-----------------------------------------------
No to jest kolejny rozdział :) Mam nadzieję, że nie jest aż tak zły :p Przepraszam jeśli gdzieś (gdzie nie powinny) wystąpiły błędy :)





